Świat online może być jak fastfood – szybkie, mało wartościowe, a nawet szkodliwe treści. Dlatego warto wspierać dzieci w zdrowej diecie cyfrowej. Co ląduje na talerzach, to je karmi. Co ląduje na ekranach, to zostaje w ich głowach. Zobaczcie zatem, jakie typy szkodliwych treści mogą spotkać w sieci.
W dbaniu o zdrowe nawyki cyfrowe ważne jest nie tylko to, ile czasu dziecko spędza przed ekranem, ale także to, jak konkretnie ten czas spędza. Co robi, jakie treści ogląda, jakie aktywności podejmuje. Można przecież przez godzinę robić coś wartościowego, rozwijającego, kreatywnego, a wystarczy jedna minuta, żeby dziecko doświadczyło w sieci czegoś szkodliwego, niezdrowego, a nawet niebezpiecznego dla jego rozwoju.
„Odłóż już ten telefon” czyli limity czasu ekranowego
Bywa, że dorośli mocno pilnują przestrzegania przez dzieci ustalonych limitów czasu ekranowego, ale rzadziej interesują się tym, co dzieci robią online. Ilość czasu przed ekranem nie jest oczywiście bez znaczenia. Szczególnie jeśli chodzi o młodsze dzieci.
Zaleca się na przykład, żeby do 3.roku życia w ogóle nie miały kontaktu z ekranami smartfonów, tabletów, telewizorów, a dorośli w ich otoczeniu również ograniczali kontakt z technologiami. W tym okresie dziecko potrzebuje bliskości i uważności drugiego człowieka. Praktycznie w każdym wieku zbyt długa ekspozycja na treści online może mieć trudne konsekwencje - obniżać jakość snu, koncentracji, powodować przeciążenie, a nawet zaniedbanie relacji międzyludzkich. W skrajnych przypadkach, prowadzić może do uzależnień.
I choć warto zadbać o wspólne aktywności bez urządzeń cyfrowych, choć warto ustalić limity czasu ekranowego w rodzinie (dla wszystkich, także dorosłych domowników), to znaczenie ma też jakość tego, co robimy, kiedy nasze oczy wpatrzone są w ekrany urządzeń. Czyli… dbanie o higienę cyfrową w szerokim kontekście.
Internetowy fastfood?
Bo z tą higieną cyfrową, jest trochę jak z dietą. Ważne jest, ile jemy. Ale też to, co jemy. Jakiej jakości produkty, o jakim składzie, pochodzeniu. Wysoko przetworzone, pełne konserwantów czy bardziej naturalne i zdrowe? Słowem: szkodliwy fastfood czy zbilansowane żywienie? Budowanie świadomości społecznej w obszarze jedzenia zajęło nam trochę czasu, ale wydaje się, że jest dużo lepiej. Może czas, by wzrosła świadomość zagrożeń związanych z niezdrową dietą…cyfrową. To nie jest łatwa sprawa. Szczególnie kiedy chodzi o dzieci i młodzież.

Jak nadążyć, zrozumieć i być na bieżąco, kiedy technologie rozwijają się w tak piorunującym tempie? Przynoszą piękne możliwości, ale i coraz to nowe, niepokojące wyzwania. Ledwo opanujesz, czym jest fake news, a już pojawia się deepfake. Pojmiesz działanie wyszukiwarki, a tu wkracza generatywna AI. Poznajesz kolejne ryzyka mediów społecznościowych, a za rogiem już rozwijają się media syntetyczne. Ledwo zweryfikujesz, czy dana „moda” internetowa wśród dzieci jest bezpieczna, a każdego dnia pojawiają się kolejne: brainroty, mody, challenge, nowe funkcjonalności w dziecięcych grach czy aplikacjach.
To wszystko jest jak jakiś wyścig. Do którego nikt nas nie przygotował, bo zdaje się, że jesteśmy pokoleniem, które z wieloma wyzwaniami mierzy się jako pierwsze.
Dzieci w sieci, dorośli z nimi
W swoich cyfrowych aktywnościach młodzi ludzie muszą nauczyć się dbać o siebie i wybierać mądrze. Ważne, żeby potrafili wybierać to, co im służy – nie tylko na talerzu, ale i na ekranie. Niestety nie do końca mają wpływ na to, co widzą w sieci (o czym dalej w artykule), a zatem tym bardziej potrzebują zainteresowania i wsparcia dorosłych oraz dobrego przykładu z ich strony. Ale ci nie muszą być ekspertami od technologii. Ważne jest bycie blisko, zainteresowanie tym, co dziecko robi w sieci, słuchanie, pytanie – co je interesuje, jaką wartość daje mu dana aktywność, czy zgadza się z tym, co widzi. A także pobudzanie do refleksji i krytycznego myślenia.
Co słychać i widać w internecie
Niestety, obok wielu edukacyjnych, rozwojowych i wartościowych treści, każdego dnia w sieci szerzy się też hejt, cyberprzemoc, dezinformacja, patostreamy, wulgaryzmy i wiele szkodliwych materiałów. Bywa, że coraz trudniej się też po prostu „odłączyć” (o czym przypominała nasza kampania „Nie przescrolluj życia”).
Pamiętajcie, że każdy z nas jest trochę w innym, „swoim” internecie – algorytmy dobierają treści i rekomendacje pod konkretny typ użytkownika, także na podstawie jego wcześniejszych zainteresowań, wyszukiwań i aktywności (ale nie tylko! Bo testują też, co może nam się spodobać, w co klikniemy, na czym zatrzymamy scrollowanie). To powoduje, że nawet wpisując to samo hasło w wyszukiwarkę czy platformy typu YouTube, każdemu użytkownikowi wyskoczyć może inna treść. Ważne, żeby o tym pamiętać, bo to oznacza, że nasze dzieci nie widzą w sieci tego samego co my. Nie warto więc zakładać, że wiemy, na jakie materiały trafiają, kiedy samodzielnie buszują online.
Szkodliwe treści online
Akapit o takim tytule mógłby być niestety bardzo długi. Po pierwsze dlatego, że szkodliwego dla dzieci kontentu online jest mnóstwo i przybiera przeróżne formy. Po drugie dlatego, że każde dziecko ma inną wrażliwość. Coś, co dla jednej osoby będzie w miarę bezpieczne, dla innej może być traumatyczne.
Generalnie, treści szkodliwe dla dzieci w internecie to materiały, które mogą niekorzystnie wpływać na ich rozwój i zdrowie psychiczne, w tym poczucie bezpieczeństwa czy obraz samego siebie.
Ważne! Dzieci mogą natknąć się na nie przypadkowo, poprzez podpowiadane przez algorytmy wyniki wyszukiwania, spam, reklamy, a nawet zwiastuny filmów. Ważne, żeby to wiedzieć, bo zdarza się, że dorośli wychodzą z założenia, że dziecko samo szukało takich treści, kiedy tak naprawdę pojawiały się one bez jego wyszukiwań. Upominane, że "oglądają w tej sieci bzdury", dzieci nie chcą potem rozmawiać z dorosłymi o swoich cyfrowych aktywnościach, zbyt późno lub wcale nie przyznają się do trudności, niepokojących doświadczeń i problemów, bo boją się niezrozumienia, mało znaczących upomnień, a nawet kar. Tylko, że wiele treści widzą z powodu tego, co podpowiada algorytm, a nie poprzez ich wyszukiwanie.
Co może wylądować na ekranach dzieci? Szkodliwe treści to m.in.:
- Przemoc. Bajki, grafiki, filmy i gry z przemocą, wulgaryzmami. Nawet te, z pozoru niewinne. W internecie mnóstwo jest „bajek” wyglądających na przykład jak zwykłe przygody popularnej postaci, a tymczasem zmienione są w nich dialogi, wstawione przemocowe scenki, czy słowa (nie polecam, ale dla większej świadomości warto np. sprawdzić, co na YouTubie jest o jednej popularnej śwince z bajek dla najmłodszych). W grach, które nie wyglądają na agresywne, a promowane są wręcz jako edukacyjne, kryją się możliwości gnębienia zwierząt, imitowania wybuchów i opcje zachęcające dzieci do eksperymentowania z mało empatycznymi zachowaniami.
- Hazard. Wiele gier i aplikacji ma też zaszyte opcje przypominające mechanizmy hazardowe np. obstawiania wyników, losowania nagród. Niechlubnym przykładem mogą tu być tzw. lootboxy, które przez wielu ekspertów uznawane są za narzędzie hazardowe, w tym uzależniające.
- Hejt, cyberprzemoc, mowa nienawiści, uprzedmiotowienie i pogarda wobec innych – zdaje się, że tych pojęć nie trzeba już dziś tłumaczyć. Internet zalewają treści tego typu - nie tylko platformy społecznościowe, ale i popularne komunikatory. To hejtu i cyberprzemocy młodzi ludzie boją się w sieci najbardziej (co wynika m.in. z naszego raportu „Dojrzeć do praw” – polecamy lekturę), a zdaje się, że jest to ich codzienność.
- Patostreamy. Zwykle transmitowanie na żywo zachowań patologicznych, wulgarnych i przemocowych (w tym np. libacji alkoholowych, bójek). Często patostreamerzy zachęcają do wpłacania tzw. donejtów czyli środków finansowych, deklarując, że jeśli osiągną określoną kwotę, to podejmą się kolejnej, jeszcze bardziej „emocjonującej” czynności. Średnio co czwarty nastolatek co najmniej raz widział treści tego typu w sieci (raport NASK „Nastolatki”, 2025). Więcej o temacie patostreamów tutaj.
- Ryzykowne challenge [czyt. czelendże]. Wyzwania zachęcające do – z pozoru zabawnych - zachowań, które mogą być ryzykowne dla zdrowia, a nawet życia dziecka. To np. zachęcanie do robienia sobie selfie w niebezpiecznych miejscach, do nakręcenia filmiku z jedzenia… kapsułek do prania itp. Treści tego typu rozchodzą się wiralowo, a kolejne osoby dołączają do trendu, chcąc być częścią czegoś aktualnie „modnego”.
- Presja porównywania się z innymi, czy też treści nawołujące do zachowań konsumpcyjnych. Warto przyjrzeć się, jakich twórców czy influencerów śledzą dzieci w internecie, jakie postawy promują te osoby, jaki styl życia prezentują. Presja idealnego wyglądu i konsumpcyjnego podejścia do życia może wpłynąć na ich rozwój negatywnie.
- Dezinformacja, fake newsy, deepfake’i. Często o charakterze sensacyjnym i szokującym. Publikowane po to, aby zmanipulować i wprowadzić odbiorcę w błąd, a wywołać określone emocje, poglądy czy zachowania. Dezinformacja przybiera różne formy. Więcej o niej możecie przeczytać w poradniku.
- Pornografia. Niestety coraz młodsze dzieci trafiają w necie na treści pornograficzne. I uwaga – zwykle wcale ich nie szukając! Średni wiek inicjacji to 11 lat i 3 miesiące (powtórzę: 11 lat!!!). Wśród nastolatków, które zetknęły się z takimi treściami, 1 na 3 ogląda je często (15% codziennie, 18% raz lub kilka razy w tygodniu – wg raportu „Nastolatki” NASK 2025). Treści tego typu to poważne zagrożenie dla prawidłowego rozwoju dziecka.
- Child grooming. Czyli uwodzenie dzieci przez internet.
- Oszustwa typu spam, scam, naciąganie. Szkodliwe, nielegalne treści online można zgłosić anonimowo do Dyżurnet.pl.
- Warto też mieć świadomość, że coraz więcej dzieci powierza swoje zapytania, sprawy, troski generatywnej sztucznej inteligencji. Znane są przypadki serwowania przez czatboty dzieciom treści szkodliwych i ryzykownych.
Jak omijać zagrożenia w sieci?
Ekspozycja na szkodliwe materiały w sieci może negatywnie wpłynąć na sposób myślenia, poczucie własnej wartości i sposób, w jaki dziecko ocenia otaczający je świat. Ponieważ treści online często nie są odpowiednie dla młodszych, to dorośli powinni aktywnie chronić ich przed tym, co nieodpowiednie. Ważne, by dziecko miało kontakt wyłącznie z tym, co jest dostosowane do jego wieku i wrażliwości, i co wspiera jego prawidłowy rozwój społeczny i emocjonalny.
W przypadku młodszych dzieci zaleca się oczywiście stosowanie narzędzi kontroli (ochrony) rodzicielskiej. W grach istnieje system oznaczeń PEGi, bajki i filmy także oznaczone są informacją, od ilu lat można je oglądać. Ale w każdym wieku ważna jest autentyczna ciekawość, relacja, rozmowy o cyfrowych doświadczeniach z dzieckiem, a także wspólne znajdowanie wartościowych i wspierających treści: kanałów, bajek, gier, filmów i podcastów, ewentualnie influencerów. Bo nie wszystko, co modne i powszechnie znane, jest godne uwagi.
Warto stworzyć atmosferę bezpieczeństwa i zaufania do dorosłego tak, aby dziecko czuło, że może przyjść z każdym problemem, bez lęku przed oceną. Warto umówić się na to, że za każdym razem, kiedy coś je w sieci zaniepokoi, zaskoczy, wystraszy, to przyjdzie i nam o tym powie. Aby tak było, trzeba mieć też otwartość na słuchanie o tym, co je w sieci rozbawiło, zaciekawiło czy zastanowiło. Warto podejmować aktywności cyfrowe wspólnie z dzieckiem – może razem coś sprawdzać, szukać informacji, ze starszym dzieckiem - pograć wspólnie w grę.
Pamiętaj, że media społecznościowe (w tym YouTube), a także komunikatory (typu WhatsApp czy Messenger), są dozwolone wg ich regulaminów od 13 roku życia, a w wielu krajach, w tym w Polsce, toczą się dyskusje o podwyższeniu tego progu ze względu na niewystarczające mechanizmy chroniące młodzież przed ich negatywnym wpływem na ich funkcjonowanie i rozwój.
Choć nie jest to zadanie łatwe, to na pewno ważne: dbajcie o zdrową dietę cyfrową dzieci, aby mogły mieć szczęśliwe dzieciństwo, rozwijać się prawidłowo i omijać zagrożenia w sieci. I pamiętajcie, nie tylko ilość, ale i jakość czasu ekranowego ma znaczenie.
