Czego mogliśmy się nauczyć na poligonie edukacji zdalnej? - Fundacja Orange

Otwórz / zamknij menu mobilne

Menu główne

Wyszukiwarka

Czego mogliśmy się nauczyć na poligonie edukacji zdalnej?

Czego mogliśmy się nauczyć na poligonie edukacji zdalnej?

Czego mogliśmy się nauczyć na poligonie edukacji zdalnej?

  • dr hab. Jacek Pyżalski

    prof. UAM

 

Na wstępie muszę wyjaśnić tytułowe „militarne” porównanie.

Wprowadzenie edukacja zdalnej zostało wymuszone względami epidemiologicznymi w marcu tego roku, kiedy polskie szkoły musiały zostać fizycznie zamknięte przy jednoczesnej kontynuacji swoich działań w formie zapośredniczonej przez nowe technologie. Wszędzie, nie tylko w Polsce, takie nagłe zamknięcie placówek edukacyjnych było szokiem dla całego systemu oświaty, a przede wszystkim pracujących w nim profesjonalistów. Tak samo zaskoczeni byli uczniowie i ich rodzice, dla których dobrze znany świat edukacji stanął na głowie, zmieniając się w większości możliwych do analizy obszarów. Jednak wszyscy jakoś sobie poradzili, choć to „jakoś” oznaczało zarówno sukcesy, udane przedsięwzięcia edukacyjne, jak i takie doświadczenia, które udały się słabiej lub były kompletną porażką. Z obu można się czegoś nauczyć – choć jest to tylko potencjał, którego możemy nie wykorzystać. Jestem przekonany, że byłaby to wielka strata – namawiam zatem do zatrzymania się i refleksji nad tym doświadczeniem – i takiej właśnie refleksji ma służyć ten tekst.

To bardzo krótka forma, więc dla jasności przekazu podzieliłem tekst na osobne fragmenty sygnalizujące ważne kwestie.

Edukacja zapośredniczona to o wiele więcej niż zdalna dydaktyka

Po zamknięciu szkół stało się oczywiste, że prowadzić lekcje trzeba było za pomocą różnych narzędzi edukacji zapośredniczonej. Wszyscy jednak szybko się zorientowali, że wraz z zamknięciem szkół, w specyficznej sytuacji zagrożenia COVID-19, pojawiło się ryzyko braku zaspokojenia podstawowych potrzeb młodych ludzi – tych związanych z bezpieczeństwem oraz relacjami z nauczycielem i znajomymi z klasy.

W bezpłatnym podręczniku dla nauczycieli „Edukacja zdalna w czasach pandemii wirusa Covid-10” (Pyżalski, 2020), wydanym w kwietniu 2020, wskazujemy wraz z trzynastoma autorami różne aspekty edukacji zdalnej oraz właściwą kolejność dbania o nie. Podobnie jak eksperci UNESCO w wydanym w czasie pandemii raporcie Thinking about Pedagogy in an Unfolding Pandemic (Doucet i in., 2020), zaproponowaliśmy skupienie się najpierw na tych podstawowych potrzebach dzieci i młodzieży, a dopiero w dalszej kolejności na dydaktyce. Mówiąc bardzo zdecydowanie – jeśliby wartość edukacji zdalnej przedstawić jako iloczyn dydaktyki i relacji, to w momencie, kiedy relacja będzie wynosić zero lub będzie słaba, wartość całej edukacji zniknie lub będzie niewielka. Trzeba zatem o relacje nauczyciel-uczeń zadbać.

Oznacza to, że bez względu na to, czy edukacja będzie prowadzona wyłącznie zdalnie, czy też edukacja zdalna będzie uzupełnieniem tej prowadzonej bezpośrednio, każdy, kto ją organizuje, musi dbać o potrzeby psychologiczne uczniów – bazując głównie na relacji z nimi. W codziennej praktyce oznacza to interesowanie się ich samopoczuciem, indywidualizację tego, co do uczniów mówimy oraz rozmowy o tym, co zdecydowanie wykracza poza samą dydaktykę. Tylko to i aż to. Część z nas to wdrażała, widząc ogromną potrzebę takich pozornie drobnych i przez wielu niedocenianych spraw. Inni jednak gdzieś tego typu kwestie przekroczyli. Dla ilustracji cytuję kilka wypowiedzi nauczycieli, którzy takie działania prowadzili: Dużo rozmawiamy o sprawach związanych z życiem codziennym: o problemach, emocjach, wspieramy się nawzajem; Na lekcji wychowawczej zawsze pytam, jak się czują i każdy mówi krótko o swoim samopoczuciu; Dużo rozmawiamy o emocjach i problemach, które napotykamy teraz. Oglądamy zdjęcia klasowe.

Obok relacji nauczyciel-uczeń zagrożone zostały relacje rówieśnicze. I tu znów można było o nie zadbać, wracając do wspomnień grupy, świętując ważne dla uczniów dni – np. urodziny – czy zadając mądrze zaprojektowane zadania zespołowe. I znów – choć może się wydawać, że mowa tu o sprawach oczywistych i banalnych, to jednak tylko pozór. W badaniach, które współprowadziłem, jedynie co dziesiąty uczeń wskazał, że w czasie pandemii nauczyciel zlecał zadania wymagające współpracy z innymi uczniami (odsyłam tu Czytelników do raportu zdalnenauczanie.org). Warto przy okazji dodać, że choć większość uczniów wskazała, że w czasie pandemii ich koleżeńskie relacje się pogorszyły, to było 5% takich, którzy wskazali na ich polepszenie. Uczniowie ci prawdopodobnie czuli się mniej zawstydzeni, publicznie odpowiadając lub nie czuli parcia grupy „zmuszającego” do określonego zachowania. Wiedza o tym, że możemy technologię wykorzystać w podobny sposób, z korzyścią dla części uczniów, jest bardzo istotna. Aby jednak tak się stało, musi być w nas wiele wrażliwości i uważności.

Nie ulegajmy złudzeniu, że opisane w tej części sprawy to niewiele znaczące szczegóły. Takie właśnie sprawy, a nie dobrze brzmiące slogany, decydują o jakości tego, co udaje się w edukacji zdalnej uzyskać.

Dobrostan nauczyciela: z pustego i Salomon nie naleje

Wracając do tytułowego poligonu – istotne jest to, jak edukacja zdalna i wynikające z niej obowiązki i związane z nimi emocje wpłynęły na dobrostan nauczycieli. Wyniki wspomnianego wcześniej badania zdalnenauczanie.org wskazują, że z trzech grup – nauczycieli, uczniów i ich rodziców, ci pierwsi najczęściej wskazywali na poczucie pogorszenia stanu zdrowia psychicznego i fizycznego w czasie pandemii.

Okres pandemii przyniósł nauczycielom wiele obciążeń. Musieli oni natychmiastowo i radykalnie przeorganizować swój warsztat pracy, najczęściej przy braku wcześniejszych doświadczeń z edukacją zdalną. Edukacja zdalna zakłóciła także równowagę praca-dom wielu nauczycieli oraz przyczyniła się do zakłóceń w zakresie tzw. higieny cyfrowej, czyli tego, jak długo i w jaki sposób wykorzystywali oni urządzenia cyfrowe. Wiele osób pracowało także o wiele dłużej, niż robili to przed czasem pandemii.

Warto tutaj wskazać coś, co wielu z nas rozumie intuicyjnie, ale potwierdzono to także empirycznie w badaniach, że dobrostan nauczyciela przekłada się na dobrostan ucznia. Trudno, samemu będąc zestresowanym, przemęczonym czy zniechęconym, dobrze pracować i wspierać uczniów.

Co z tego wynika? Warto dbać o zdrowie nauczycieli – zarówno systemowo, jak i na poziomie indywidualnym (czyli każdy z nas sam o siebie). Jak to robić, to temat rzeka wykraczający poza możliwość przedstawienia go w tak krótkim tekście. Odsyłam jednak do odpowiednich rozdziałów naszego poradnika, o którym pisałem wcześniej (Pyżalski, 2020).

Technologie edukacyjne: jakość, nie ilość!

Czas edukacji zdalnej urealnił także myślenie wielu osób o roli i możliwościach technologii informacyjno-komunikacyjnych w edukacji. Prawdą okazało się to, co pokazują wyniki badań (np. PISA), że samo nasycenie edukacji technologiami nie wystarcza do osiągnięcia dobrej jakości. Czasami nawet jest tak, że wraz z większym wykorzystaniem technologii, wyniki uczniów i inne wskaźniki się obniżają.

Korzyści z wykorzystania technologii wynikają zatem z dobrego jej dobrania do wieku i właściwości uczniów, pomysłu dydaktycznego na ich wykorzystanie (np. tego, czy pracujemy w podejściu konstruktywistycznym, angażującym uczniów) i wreszcie umiejętności technicznych ich wykorzystania przez nauczyciela i uczniów.

Wszystkie wymienione tu uwarunkowania sprowadzają się do jednego głównego warunku – profesjonalizmu i kompetencji nauczyciela w zakresie edukacyjnego wykorzystania technologii. Bez nich nawet najlepsza technologia przyniesie zerowe rezultaty. Nie liczy się, ile technologii będzie w edukacji, tylko jak zostanie ona wykorzystana. I tu znów czytelników zainteresowanych szczegółami zapraszam do tekstu prof. Natalii Walter w naszym poradniku (Pyżalski, 2020).

Na zakończenie

W tak krótkim tekście udało mi się jedynie dotknąć ważnych moim zdaniem kwestii. Wystarczy to jednak z pewnością, aby refleksyjni nauczyciele zechcieli pogłębić zasygnalizowane w tekście wątki.

Mając kontakt z wieloma nauczycielami, wiem, że jest dużo osób, które sporo nauczyły się na poligonie wymuszonej edukacji zdalnej. To bardzo dobrze – i tego wszystkim życzę.

 

Literatura

Doucet A., Netolicky D., Timmers K.,Tuscano J. (2020), Thinking about Pedagogy in an Unfolding Pandemic, An Independent Report on Approaches to Distance Learning During COVID19 School Closures, dostęp 17.09.2020 https://issuu.com/educationinternational/docs/2020_research_covid-19_eng

Pyżalski J. (red.) (2020), Edukacja w czasach pandemii COVID-19. Z dystansem o tym, co robimy obecnie jako nauczyciele, Warszawa: EduAkcja.