Fundacja Orange
Pomiń nawigację

Strefa wiedzy

AI Act a dzieci i młodzież

2 sierpnia 2026 to ważna data. Od tego dnia zaczęły obowiązywać kolejne przepisy AI Act dotyczące przejrzystości treści generowanych lub modyfikowanych przez sztuczną inteligencję. W określonych sytuacjach odbiorca będzie musiał też zostać poinformowany, że ma kontakt z AI, a nie żywym człowiekiem. Co to zmienia w naszym codziennym życiu? Czy i jak wpłynie na dzieci i młodzież w sieci?

Korzystacie z AI? A kto nie korzysta? Od 30 listopada 2022 świat oszalał na punkcie pierwszego ChataGPT. Wtedy jeszcze łatwo było rozpoznać treści stworzone przez AI i było wokół nich nawet sporo „śmieszkowania”. Ale wystarczyło kilka lat, by AI stała się zarówno potężnym narzędziem, jak i... wyzwaniem. AI Act to unijne rozporządzenie, które ma być na nie odpowiedzią. Zainicjowany w 2024, sukcesywnie wdraża kolejne etapy rozporządzenia.

Co zmieniło się od 2 sierpnia?

Jeśli tworzysz lub publikujesz realistyczne wideo, audio lub obrazy wygenerowane lub istotnie zmanipulowane przez sztuczną inteligencję, które mogą wyglądać jak prawdziwe - musisz poinformować odbiorców, że mają do czynienia z treścią stworzoną przez AI. To główna rekomendacja z Act’u.

Wysyłasz stworzone przez AI memy znajomym? 2 sierpnia nic się dla Ciebie nie zmienia. No chyba, że tworzysz deepfake’a, którego opublikujesz i wykorzystasz w debacie publicznej (np. przedstawiając w prześmiewczej sytuacji, która nigdy nie miała miejsca, osobę publiczną czy celebrytę) – nie oznaczając go, narazisz się na konsekwencje prawne.

Czy są tu jakieś prawdziwe filmiki?

Treści generowane przez AI już teraz zalewają media społecznościowe. Mają też potencjał dopaminergiczny (stymulujący układ nagrody), co wpisuje się w działania algorytmów nastawione na utrzymanie uwagi odbiorców przed ekranami, o czym pisałem tutaj.  Śmieszne filmiki są w tym kontekście potęgą internetu – krótkie, atrakcyjne i niewymagające większego wysiłku intelektualnego.

Źródło: imgflip.com

Tylko, że wraz z opcją generowania ich przez sztuczną inteligencję, mogą powstawać kompletnie nierealne treści – choć wyglądające baaaardzo realistycznie.  Wystarczy odpowiedni model do kreacji wideo – nawet w wersji darmowej – dopracowany prompt i można stworzyć dosłownie wszystko. Nie trzeba scenariusza, odpowiedniego miejsca na plan filmowy, aktora ani doświetlenia.  Co więcej – nie musimy nawet umieć tworzyć promptów! Można poprosić model tekstowy, żeby stworzył polecenie dla modelu do kreacji wideo.

Powiecie: „Michał, ale co w tym strasznego?”. Z pozoru nic. Co jednak w sytuacji, gdy przygotowana w AI grafika, ilustracja, wideo, czy dźwięk, mogą wpłynąć na postrzeganie rzeczywistości przez rzesze internautów i internautek? Gdy przekaz z nieprawdziwego filmu sprawi, że na jakiś problem spojrzymy z zupełnie innej perspektywy? Zweryfikujemy światopogląd, poczujemy do kogoś pogardę lub większą – niezasłużoną! – sympatię? Podejmiemy konkretną, wpływającą nie tylko na nasz los, decyzję przy wyborczych urnach?

Ogrom treści tworzonych przez AI oddziałuje na poziom dezinformacji. Zarówno tej, związanej z internetowymi oszustwami, jak i na przykład z geopolityką.

Zastanówcie się sami: czy zawsze w zalewie treści coraz częściej generowanych przez AI potraficie wyłowić fałsz i mistyfikację?  Według Reuters Institute Digital News Report 2025 aż 58 proc. użytkowników internetu na świecie obawia się, że nie potrafi odróżnić prawdziwych informacji od fałszywych. Problem nie polega więc wyłącznie na tym, że w sieci pojawia się coraz więcej zmanipulowanych treści. Równie ważne jest to, że ich odbiorcy i odbiorczynie często nie mają skutecznych narzędzi i nawyków ich weryfikacji. A kto jest na taką manipulację najbardziej podatny?

Młodzież, AI i krytyczne myślenie

Sztuczna inteligencja staje się częścią codzienności dzieci i młodzieży. Pomaga w nauce, odpowiada na pytania, tworzy obrazy i teksty, podpowiada treści w mediach społecznościowych, aplikacjach muzycznych i platformach streamingowych. A czasem staje się nawet rozmówcą i powiernikiem nastoletnich zwierzeń. W takim cyfrowym świecie dorastają młodzi ludzie.

Nowe regulacje zwracają uwagę na sytuacje, w których technologia może wykorzystywać podatność użytkowników(czek). Bo choć młodzież intensywnie korzysta z cyfrowych usług, to dopiero uczy się rozpoznawać manipulację, oceniać wiarygodność informacji i rozumieć, w jaki sposób algorytmy mogą wpływać na ich decyzje.

AI Act jest próbą zmniejszenia odpowiedzialności odbiorcy treści i zwiększenia odpowiedzialności po stronie twórców i dostawców technologii. Wprowadzenie zasad związanych z oznaczaniem treści stworzonych przez AI jest ważnym krokiem w budowaniu większego bezpieczeństwa w internecie – także dla młodych. Pomoże odróżnić to, co realne, od tego, co wygenerowane i syntetyczne.

Dodatkowo, AI ACT dba także o to, że każdy ma prawo wiedzieć, czy wchodzi w interakcję z botem. To szczególnie ważne w przypadku młodzieży, która korzystając z AI, powierza jej swoje myśli, zwierzenia czy problemy. Ta kusząca forma kontaktu ma już swoją nazwę: to interakcje parapersonalne (lub paraspołeczne) z algorytmami. Są tym trudniejsze do wychwycenia, że AI używa naturalnego języka, pamięta tematy rozmowy, tworzy odpowiedzi, które brzmią empatycznie. Młodzi mogą mieć wrażenie rozmowy z drugim człowiekiem, a granica między narzędziem, doradcą, rozrywką a „autorytetem” może być nieoczywista. Sam fakt, że system odpowiada w przyjazny sposób, nie oznacza przecież, że jego odpowiedź jest prawdziwa, obiektywna albo dostosowana do konkretnej sytuacji.

To ważne, by odbiorcy wiedzieli, że chociaż kontakt może brzmieć jak rozmowa z kimś bliskim, to po drugiej stronie jest model językowy (chatbot, voicebot czy awatar) - narzędzie, które generuje odpowiedzi na podstawie danych i wzorców, a nie autentyczny, żywy konsultant.

Prawo to początek, nie gotowe rozwiązanie

AI Act zapewne nie sprawi, że wszystkie problemy związane z technologią znikną. Nie zastąpi mądrego projektowania usług ani edukacji cyfrowej. Nie spowoduje też, że każdy młody człowiek będzie rozumiał mechanizmy działania algorytmów. Od czegoś jednak trzeba zacząć. A w kontekście dzieci i młodzieży to ważna zmiana, bo tworzy kulturę internetu, w którym jest więcej transparentności. To też sygnał, że rozwój technologii powinien iść zawsze w parze z odpowiedzialnością. I tej odpowiedzialności potrzebujemy, kiedy mowa o rozwoju i przyszłości młodego pokolenia.

Sztuczna inteligencja już jest częścią świata, w którym dorastają młodzi ludzie. Najważniejsze pytanie nie brzmi więc: „czy dzieci będą korzystać z AI?”, ale raczej: „czy będą korzystać z niej bezpiecznie, świadomie i z odpowiednim wsparciem?”. Nadal potrzebne będą kompetencje: rozumienie możliwości i ograniczeń AI, krytyczne ocenianie odpowiedzi generowanych przez algorytmy, rozpoznawanie treści syntetycznych oraz świadomość tego, w jaki sposób technologia może wpływać na nasze decyzje.

Być może najważniejszą umiejętnością przyszłości może okazać się - nie samo korzystanie z AI, ale umiejętność zadania pytania: "Skąd mam pewność, że to prawda?".