Fundacja Orange
Pomiń nawigację

Strefa wiedzy

W zespole siła. Jak wspierać współpracę w grupie przedszkolnej?

Współpraca w grupie przedszkolnej może być kluczem do rozwoju społecznych kompetencji dzieci. Choć dziś spędzają mniej czasu na spontanicznych zabawach i interakcjach, świadome działania nauczycieli i nauczycielek oraz zajęcia, takie jak MegaMisja, mogą skutecznie wspierać budowanie zespołowego ducha. Jak tworzyć atmosferę bezpieczeństwa i zaangażowania, by mali uczestnicy chętniej współpracowali, czerpali radość z wspólnych działań i rozwijali umiejętności niezbędne w życiu?

Gdyby zapytać rodziców, dlaczego zdecydowali się posyłać dziecko do przedszkola, zapewne wśród odpowiedzi bardzo często padłoby: „Żeby nauczyło się bawić z innymi dziećmi, dzielić zabawkami, robić coś wspólnie”. Innymi słowy: żeby nauczyło się współpracować. Co do zasady umiejętność kooperacji uznaje się za społecznie ważną i pożyteczną. Jednak z jakichś względów dzieciom ostatnio jest z tym trudniej.

Kiedyś i dziś

Póki co brak wyników badań na poparcie tezy o tym, że „współczesne dzieci współpracują ze sobą gorzej niż pokolenia ich rodziców czy dziadków, kiedy byli w tym samym wieku”. Jednak istnieje coś takiego, jak uogólnione doświadczenie - a to jest bardzo silne wśród nauczycieli i nauczycielek przedszkola. Większość nauczycieli z dłuższym stażem pracy zauważa, że współczesne kilkulatki mają większy kłopot z zadaniami wymagającymi kooperacji, zwłaszcza dłuższej, niż ich rówieśnicy dziesięć czy dwadzieścia lat temu. O przyczynach możemy dyskutować długo. Niektóre korelacje są jednak widoczne natychmiast: dzieci obecnie znacznie mniej czasu spędzają na zabawie swobodnej, mają mniej okazji do spontanicznych interakcji z rówieśnikami. Dużo więcej godzin spędzają w domu i mają szeroki dostęp do narzędzi elektronicznych, które pozornie są atrakcyjniejsze od relacji ,,na żywo”.

Jak wspierać dzieci we współpracy?

Ponieważ jednak praca nauczycielska polega przede wszystkim na radzeniu sobie z tym, co dzieje się aktualnie w grupie (na przykład odpowiednim wsparciu pięciolatka w trudnych emocjach), to skupię się raczej na propozycjach działań promujących i ćwiczących współpracę w grupie przedszkolnej. Takie możliwości daje też program MegaMisja dla Przedszkoli, który prowadzi Fundacja Orange, żeby pomóc dzieciom rozwijać ważne kompetencje społeczne i emocjonalne.

Jeden ze scenariuszy zajęć w MegaMisji pod tytułem „Dzień współpracy” ma, jak się okazuje, spory potencjał diagnostyczny, ponieważ całe zajęcia opierają się na wspólnym podejmowaniu decyzji i działaniu na korzyść zespołu, a nie jednostki. Podczas zajęć ujawniają się więc wszystkie napięcia, konflikty, samozwańczy liderzy i liderki rozpoczynają „grę o tron”, dzieci ciche i wycofane lądują na marginesie wydarzeń, a „prymus” lub „prymuska” wybucha płaczem, bo nie ma opcji bycia najlepszą. Bywa też oczywiście inaczej. Wielu nauczycieli i nauczycielek realizujących ten scenariusz, pisze w relacjach, że zajęcia były super, ponieważ dzieci są przyzwyczajone do działania wspólnie i pilnowania, żeby „wszyscy się bawili”.

Razem dla poczucia bezpieczeństwa

Pozostaje nam więc „przyzwyczajać”. Osobiście uważam, że w grupach, w których widzimy problem z relacjami lub silne próby wykluczania albo starania o pozycję przywódczą, warto na jakiś czas zrezygnować z gier i zabaw opartych na rywalizacji. Oczywiście ma ona swoje miejsce w wychowaniu, a doświadczenie wysiłku, wygranej i porażki jest niezbędne także w budowaniu odporności psychicznej dziecka. Trzeba jednak zacząć od zbudowania atmosfery bezpieczeństwa w grupie, a to najlepiej osiąga się, tworząc z niej – nazwijmy to – „zespół do spraw” skoncentrowany na dążeniu do osiągnięcia celu grupy. Takim działaniem przyzwyczajamy dzieci do myślenia o korzyściach i sukcesach wspólnych, a nie tylko osobistych, i wdrażamy je w możliwie najwięcej projektów i aktywności niewykonalnych dla jednej osoby. Wszystko po to, by dać im szansę doświadczać tych wspólnotowych.

Grupa przedszkolna, przekształcona z luźnego zbioru w projektowy „zespół do spraw” może pewnego dnia na przykład wykonać wielkoformatową wyklejankę: postać Pani Wiosny, której kontur odrysują od własnej Pani (tu mamy jeszcze element zmiany ról, który na dzieci działa zawsze elektryzująco – bo nagle to wychowawczyni leży na podłodze, a nie oni). Zespół musi się podzielić teraz na drużyny tematyczne:

  • jedna z nich będzie wycinać kontur (tu dobrze się odnajdą dzieci z dobrze rozwiniętą motoryką),
  • inna zajmie się rwaniem bibuły i turlaniem z niej mnóstwa kuleczek,
  • kolejna drużyna narysuje i wytnie suknię dla Pani Wiosny, wielkością pasującą do konturu,
  • sekcja inżynierów, czyli dzieci obdarzonych wyobraźnią przestrzenną, wymyśli i stworzy mechanizm do zawieszenia gotowej dekoracji.

Wreszcie przyjdzie czas na najistotniejszą część, czyli wyklejanie sukni tymi małymi, zielonymi i żółtymi kuleczkami z bibułki. Praca dla jednej osoby prawie nie do zrobienia – zajmie godziny. Dla „zespołu do spraw” to chwila, zwłaszcza kiedy ktoś wpadnie na pomysł smarowania klejem większego fragmentu, sypania kulek garściami i wyrównywania.

Na projekcie tego rodzaju niepostrzeżenie upłynie godzina, może i więcej. Każde z uczestniczących w tym dzieci ma szansę doświadczyć poczucia sukcesu i satysfakcji, że przyłożyło się do wspólnego dzieła najlepiej, jak potrafiło i poczuje się w grupie bezpieczniej. Każde doświadczenie tego typu (wspólne wyskubywanie mchu i trawy spomiędzy kostki brukowej; wielkie sortowanie klocków i innych drobnych zabawek, wysypanych na jedną stertę na środku dywanu; mierzenie rozwiniętej rolki papieru toaletowego – po prostu dla informacji, ile to metrów; wielka orkiestra perkusyjna, stukająca ołówkami o blat w umówionym rytmie) pogłębia w dzieciach przekonanie, że z bycia częścią społeczności można czerpać radość i poczucie bezpieczeństwa.

Przyjemność z współdziałania

Wydaje mi się, że zbyt rzadko patrzymy na współpracę jako na źródło przyjemności, koncentrując się raczej na konieczności negocjowania, rezygnowania z własnych pomysłów i ostatecznie pójścia na kompromis. To wszystko prawda, ale jest też druga strona: inni ludzie są dla nas zasobem – jakkolwiek to zabrzmi – zasobem inspiracji, wsparcia, pomysłów i tak dalej.  Wspólne szukanie sposobów na frustrację też jest lepsze od irytowania się w pojedynkę, a już współpraca w jakimś wyższym celu czyni cuda.

W „moim” zaprzyjaźnionym przedszkolu dzieci ostatnio urządziły na dużej przerwie kiermasz dla uczniów szkoły podstawowej znajdującej się w tym samym budynku. Wspólnie przygotowały i z zaskakująco profesjonalnym zacięciem sprzedawały tosty z serem, andruty i sałatkę owocową, a dochód oddały na ważny dla nich cel charytatywny. Grupa jest głównie męska i przeważnie spędzają czas na krzykach i pogoni z atrapami mieczów. A tu – ku ogólnemu zdziwieniu – byli w stanie się skoncentrować na pracy, wytrzymać presję kolejki, pilnować, żeby każdy klient wrzucił datek do puszki – wszystko to we wzorowej zgodzie i kooperacji.

Ćwiczyć, doświadczać, trenować

To nie jest tak, że współczesne dzieci należy z zasady opatrzyć etykietką ,,nie potrafią współpracować” i zrezygnować z wspierania ich w rozwoju tej umiejętności. Owszem, wymagają więcej ćwiczeń, więcej powtórzeń i okazji do odkrywania sensu wspólnego działania. Potrzebują też czasami odwracania uwagi od siebie samych. Żyjemy w bardzo zindywidualizowanym świecie, który promuje autorefleksję oraz samoświadomość i samorozwój – a to bywa też obciążające, powodując ciągłe zastanawianie się nad swoimi stanami emocjonalnymi, ciągłe odpowiadanie sobie samemu na pytanie: ,,Jak się czuję?”. Wspólne prace, zadania, zabawy i aktywności dają od tego wytchnienie, a docelowo zmniejszają napięcie i przywracają należną wiekowi dziecięcemu swobodę.

Poza wszystkim – wszyscy spotkaliśmy niezdolnych do współpracy dorosłych, więc potrzeba dbania o ten aspekt od najmłodszych lat staje się w tym kontekście jeszcze bardziej zrozumiała. Przedszkole i zajęcia w programie MegaMisja mogą być do tego doskonałą okazją.